paździe.2

MY MYSELF AND I....komedia...OTO JA

dodano: 2 października 2014 przez mariminardi


...muszę jeszcze dodać...że, z pełną świadomością popełniam ten swoisty ekshibicjonizm.... mam nadzieję,że będzie się z czego pośmiać....będzie się co dowiedzieć....i oby nadal bylo na co popatrzeć hahahaha

Moje życie....szczególnie ostatnie 8 lat ..... to....bestseller.... wszystkich gatunków...;)  matka ...była żona...kochanka....bizneswoman...była bizneswoman;) przyjaciółka...fashionistka...kinomaniak....kucharz....tancerz....

a już niebawem znów...żona......

niestety już nie...córka.... ale o smutnych rzeczach nie piszemy....nie ma co....;)

....czasem myślę....że Bóg mnie stworzył dla swojej rozrywki.....a może bogowie.....bo można o mnie.. stworzyć kilka mitów......  no....i mity krążą....od lat ....hahhaaa       ale jestem ponad to..... niech gadają.....a jak mnie zabraknie......niech powieje nudą.............  żyć po cichu.....to nie Być wcale.....tak myślę;)

I tak dla przykładu.... jeden dzień z sierpniowego upalnego tygodnia......

Wstałam z postanowieniem załatwienia kilku spraw...bez auta ale w wygodnych boskich japonkach GUESS i kombinezonie mojej ukochanej Karen Millen....do tego plażowa ogromna torba ... rozważałam kapelusz- ale wybrałam piękne okulary przeciwsłoneczne ....wszystko w stonowanych kolorach.....letnia elegancja....podkreślina pięknąbiżuterią.......... IDĘ....NIE....JADĘ...

Jadę autobusem na drugi koniec miasta....mam moją wieeelką piękną  torbę...bo taka wyprawa.... niezbędnych rzeczy napakowałam całe mnóstwo.... - Bilety do kontroli- słyszę....  No ok.  uf skasowałam.....i wrzuciłam do......ogromnej workowatej  Karen Millen.... Wyjmuję wszystko....minutę...dwie ...trzy...PIĘĆ  haha  Oooo znalazłam obciachowe skarpetki stopki...beżowe...i mini misia,którego kupiłam w ciuchach i pomyślałam,że dam jakiemuś napotkanemu słodziakowi dzidziusiowi....i .....to i tamto....wszystko tylko nie ten piep......bilet.... Cudem jakimś,pani kontrolerka zasypana moim słowotokiem....i zawartością torebusi....machnęła ręką....i ;) poszła dalej.... Ale mam dziś farta...pomyślałam...  Wysiadam...  potknęłam się...złapałam kilka komicznych póz....ale nie leżę.....uf uf....ale... RANY  japonek się rozerwał....nie mogę iść....zdejmuję buta i z nadzieją wypatruję.....szewca ...No ale gdzie szewc...???...akurat tu gdzie wysiadłm??!!! Dobra....plan B ....szukam kiosku KROPELKA mnie uratuje;)? Jest....kupiłam.... SKLEIŁAM  ...wszystko tylko nie buta....mój piękny kombinezon.....torbę...palce rąk z materiałem...palce stopy z butem....sam japonek mnie pokonał.........do następnejj kropelki ;) Wreszcie się udało...

Dałam radę coś tam załatwić ...tłumacząc się z poplamionego ciucha i brudnych rąk jak głupia..... w sumie to jakoś się pogodziłam z zaistniałą sytuacją.....jadę więc do Galerii Handlowej.... po naszyjnik Zary.... są w końcu rzeczy ważne ...i najważniejsze hahahaa

Wybrałam....kupiłam.....wychodzę........ALARM  bramka wyje jak szalona..,Wszyscy z politowaniem patrzą na mnie...ekspedientka grzecznie prosi o .....pokazanie torby.............. o zgrozo....ich "zarowska" nie pika...pika moja!! wielka plażowa piep.....Karen Millen..... No i wyciągam ...telefony ...szczotki ..kosmetyki ...orzeszki...ketchup z Maca....(zawsze zabieram)...Agathe Christie...uwielbiam...  pierdoły moich dzieci....leki na wszelki wypadek....plastry...film na dvd....za każdym razem pani wachluje moją torbą przez bramkę....a ona cały czas....wyje!!! aaaaaa co za wstyd.... wreszcie biorę misia....piep....misia...z lumpka..nowego...z metką....za 4zł.... I TO ON....!!!!! ON!!!! PIEP.....MAŁY MIŚ!!!!  z dobroci serca kupiony.....  nie do wiary....panie patrzą na mnie jak na.... ZŁODZIEJKĘ MAŁYCH PLUSZAKÓW... a ja już nawet nie tłumaczę,że wyglądam jak po tornado przez kropelkę....i mam już etykietkę szacher-macher przez miękkie serce..  i słabość do zakupów w ciuchach........  WRACAM DO DOMU..... nie biorę taxi przez.....ostatnio nabytą oszczędność.... jadę autobusem..... usiadłam...   uf.... Nagle czuję.....no niemożliwe....okres mam za tydzień.....przecież... Rany....niestety.... wiem już jak z tyłu wyglądam.....tłumek stoi nade mną....jadę na krańcówkę...jest szansa,że jakoś przelecę zasłonięta torbą.... Nagle słyszę... - Czy będzie pani taka miła....jakoś słabo się czuję.... No pięknie....pewnie ustępuję.....stoję jak zbity pies ....odliczam przystanki...... WYSIADAM .....   Oczywiście zanim dotarłam do domu spotkałam kogoś kogo spotkać nie chciałam... odebrałam telefon ,który mi humoru nie poprawił.....i 15 min szukałam w pięknej wieeelkiej piep....torbie kluczy........ aż doszłam do wniosku....że je zgubiłam.............    Nie będę pisać co było dalej....sama w to nie wierzę....   Mam nowe zamki....nowe japonki....o połowę mniejszą torbę.....i wsiadam do taksówki.....nawet jeśli boli mnie mój ...portfel....chodzę cała ...czysta....a jak coś zgubię wiem do kogo dzwonić....    I takie dni mam co najmniej raz w tygodniu.......... poza tym naprawdę.....kocham fajne ciuchy.....hahaha i o tym zaraz będę pisać.....CAŁUJĘ  MM


photo
;): ..... Zdjęcie pochodzi z notki MY MYSELF AND I....komedia...OTO JA


Dodaj do:


Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Odpowiedzi moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Nie ma jeszcze komentarzy - wyraź swoją opinię jako pierwszy